RECENZJA

FRIEDRICH DURRENMATT

Kraksa

WYDAWNICTWO: Państwowy Instytut Wydawniczy
ROK WYDANIA: 1979
ILOŚĆ STRON: 412

Pozycja obowiązkowa w każdej biblioteczce. 4 perełki w jednym tomie!
POCZĄTEK LIBACJI

Oto, jaką fabułę wykombinował Dürrenmatt:
Alfredo Traps, 45 lat, przedstawiciel handlowy w branży tekstylnej, wraca do domu.
Zwykły, przeciętny człowiek – niby dobry, ale za uszami swoje ma.
Niespodziewanie psuje mu się samochód. Traps postanawia przenocować w pobliskiej wiosce – rano jego samochód ma być gotowy do odbioru.
Organizuje sobie nocleg u starszego pana, zadowolony, że ten nie chce nic w zamian.
Wieczorem do domu gospodarza przybywają w odwiedziny jego emerytowani koledzy, walczący z rutyną starczego życia.
Co się okazuje ?
Grupa seniorów to były adwokat, prokurator, obrońca i kat. Spotykają się regularnie i odtwarzają słynne procesy sprzed lat. A w zasadzie – odgrywają je, z podziałem na role. Dyskutują, ferują własne wyroki, a wszystko przy suto zakrapianym stole.

LIBACJA TRWA

Traps wciąga się w zabawę, zostaje oskarżonym w procesie-na-niby.
Początkowo twierdzi, że nie popełnił w swym życiu żadnej zbrodni. Bo dobrym jest człowiekiem przecież. Pod naporem pytań prokuratora, wybornych potraw i lejącego się bez przerwy alkoholu, coś w nim pęka i zaczyna snuć szczerą opowieść, pozbawioną wszelkich skrupułów.

Przedziwny konglomerat, pełen kontrastów. Emeryci wiwatują, ekscytują się, bratają z Trapsem, a jednocześnie wyciągają z niego kolejne niepokojące szczegóły, w celu wydania sprawiedliwego wyroku.
Sam Traps chichocze razem z nimi, droczy się, ale serdeczna atmosfera, tony jadła i wyborny alkohol powodują iż Traps uwalnia się, wznosi jakby ponad siebie. Z innej perspektywy obserwuje swoje uczynki i wkrótce pod płaszczem orgiastycznej wesołości pojawia się rysa, a w Trapsie zaczyna kiełkować niepokój. Przestawiają się bieguny moralności i sumienia – pod naporem oskarżeń Alfredo pęcznieje z dumy, krytykuje swego obrońcę, próbującego usprawiedliwić jego uczynki.

KONIEC LIBACJI

Nie zdradzę oczywiście, jak się ta historia kończy, ale powiedzieć mogę jedno: Dürrenmatt znowu dał czadu.
Rozważania na temat winy, sumienia, kary i biurokracji, podane w lekkiej formie.

Zdradzasz żonę lub męża ? Ukradłeś ? Oszukałeś bliskiego ? Przeszedłeś nad tym uczynkiem do porządku dziennego ? Alfredo Traps zrobił dokładnie tak samo. Może warto sprawdzić jak się zakończyła jego historia ? To historia o każdym z nas.

Kawał wyśmienitej prozy.

Skomentuj