ITALO CALVINO – Jeśli zimową nocą podróżny

Dla tych, co chcą spróbować czegoś innego. Calvino urywa wątki, rozpoczyna od nowa kolejne historie, miesza, mąci i wywraca typową strukturę książki do góry nogami. Bohaterowie podróżują od książki do książki, a czytelnik w końcu traci orientację która z opisywanych książek jest tą prawdziwą.

Ocena: 8,5

 

Państwowy Instytut Wydawniczy
1989
str. 265

Zazwyczaj czytając książki, wcielamy się w zwiadowców – jesteśmy na tropie.
Tropimy fabułę, mordercę (wraz z głównym bohaterem – detektywem, rzecz jasna), odkrywamy dialogi, opisy, klimat….I chociaż samo tropienie bywa niezmiernie przyjemne – przywykliśmy do niego, uznając je za standard i coś, co niechybnie stanie się naszym udziałem podczas czytania kolejnej książki. Ot, taka normalka.

Ale czy książka Was kiedyś spoliczkowała ?
Calvino (drań) mi to zrobił. Zasiadłem wygodnie w fotelu – tak jak nakazał w pierwszych liniach „Podróżnego”.
Umościłem się, uśmiechnąłem i zainicjowałem standardową, książkową procedurę tropienia.
Tropiłem wytrwale, zajadle, sprawdzałem każdy róg strony, literę, każde zdanie – w poszukiwaniu fabuły i bohaterów. Poczułem się nieswojo, bo nie przyniosło to żadnego efektu. Gdy już zaczynałem tracić nadzieję, dostałem plaskacza.
To był Calvino…. cwaniak stał cały czas tuż za mną.
To on mnie śledził.
Zamieniliśmy się rolami !
Czułem się – jak nigdy wcześniej – narzędziem w rękach autora. Italo igrał ze mną. Wczuwałem się w klimat, chłonąłem początek historii a tu nagle – co się dzieje ?
Historia się kończy, nie zdążywszy się nawet na dobre rozpocząć…
Co to ma znaczyć ?

A no – Calvino podsuwa pod nos dziesiątki różnych ciastek, obserwując z ukrycia reakcję czytelnika na każde z nich. Nie sposób skosztować jednego, a już znika ono z widoku, podczas gdy niewidzialna ręka autora podtyka kolejny smakołyk.

I wiecie co? Pyszna była ta zamiana ról.
Nie muszę chyba dodawać że, jak to zazwyczaj u Calvino, całość doprawiona jest wysmakowanym językiem , niewymuszonymi mądrościami i – co ciekawe – wiecznym poczuciem niedosytu.
Calvino urywa wątki, rozpoczyna od nowa kolejne historie, miesza, mąci i wywraca typową strukturę książki do góry nogami. Bohaterowie podróżują od książki do książki, a czytelnik w końcu traci orientację która z opisywanych książek jest tą prawdziwą.
Zakończenie – na szczęście – splata wszystkie te historie w zgrany i elegancki sposób.
Świetna, oryginalna, szkatułkowa powieść o miłości do książek i o …..Tobie, Czytelniku.
Szczerze polecam !

SMACZKI:
– pojawiające się w książce określenia plemion i dawnych ludów wcale nie zostały wymyślone.
Kimerowie istnieli naprawdę , a w języku polskim istnieje nawet powiedzenie „kimeryjskie ciemności”
– jedną ze szkatułkowych powieści pojawiających się w „Podróżnym..” jest książka „Poza osadą Malbork”, rzekomo autorstwa polskiego pisarza – Tazia Bazakbala. Brzmi znajomo ? Szybkie śledztwo i Google pozwalają odkryć iż niejaki Atanazy Bazakbal to bohater „Pożegnania jesieni” naszego S.I.Witkiewicza. Także – rzeczywiście Polak !
Świetnie pomyślana zagadka. Muszę sprawdzić czy Calvino cenił sobie polską prozę – i samego Witkiewicza.

Leave a comment