MILCZENIE LITER

..jaką książkę dziś upolujesz ?

PRZEMYSŁAW SEMCZUK – Wampir z Zagłębia // Kryptonim: Frankenstein

 

 

Wydawnictwo Znak / Wydawnictwo WAB
2016 / 2017
str. 381 / 381
RECENZJA LICZY: 938 słów

 

 

                                              

WERSJA KRÓTKA
Obie książki Semczuka to bardzo dobra lektura. Lektura trzymająca w napięciu, a momentami nawet mrożąca krew w żyłach, opisująca działalność dwóch seryjnych morderców czasów PRL – Zdzisława Marchwickiego oraz Joachima Knychały. „Wampir…” zawiera suche fakty i w logiczny sposób stawia pod znakiem zapytania domniemaną winę Marchwickiego (nie znaleziono ani jednego dowodu jednoznacznie potwierdzającego jego winę), „Kryptonim…” z kolei , choć też oparty na faktach, beletryzuje historię Joachima Knychały – w którego jednak winę nikt nie wątpił. O Knychale zresztą trochę niezręcznie mi pisać – nie dość że mieszkam w mieście gdzie mordował, to zaledwie kilka bloków ode mnie – na tym samym osiedlu – wciąż mieszka wdowa po Knychale (rzecz jasna, pod zmienionym nazwiskiem). Co ważne – obie książki prowokują do przemyśleń i inspirują do dalszych poszukiwań. Mnóstwo ciekawych wątków, wartka akcja (mimo natłoku faktów, dat i nazwisk) – polecam serdecznie – chociaż w poniższym protokole przyczepiam się do paru szczególików :).

 

Jolanta Gierek – jedna z ofiar „Wampira”

 

WERSJA DŁUŻSZA

PROTOKÓŁ PRZESŁUCHANIA ŚWIADKA

Imię i nazwisko świadka: Przemysław Semczuk
Zawód: dziennikarz, publicysta
Rok urodzenia: 1972

Prowadzący czynność: blog Milczenie liter

Temat przesłuchania:

Lektura dwóch książek z obszaru prozy śledczej: „Wampira z Zagłębia” opisującego losy Zdzisława Marchwickiego – słynnego Wampira , a także „Kryptonimu Frankenstein”, będącego zbeletryzowaną historią jego „następcy” – nie mniej znanego Joachima Knychały. Z uwagi na duże podobieństwo między książkami a także z chęci zaoszczędzenia czasu, za zgodą komendanta, przesłuchanie dotyczące obu książek zostanie przeprowadzone i zarejestrowane za jednym zamachem.

Treść przesłuchania
Świadek zeznaje iż przed napisaniem książek przetrawił setki akt, dokumentów i artykułów prasowych. Dzięki temu,obie książki zyskały mocne fundamenty, którymi są suche fakty. W „Wampirze..” czytelnik poznaje kulisy procesu Marchwickiego wraz z wątpliwościami które wokół niego narosły. Czytelnik nie dostanie odpowiedzi na pytanie : „kto był Wampirem” ?, w zamian otrzymując dużą dawkę wątpliwości co do winy Marchwickiego.
Świadek wymienia m.in. poniższe nieprawidłowości:
– morderstwa ustały na 2 lata PRZED aresztowaniem Marchwickiego
– świadkowie rzekomo rozpoznający Marchwickiego po 10 latach od momentu ujrzenia go [sic!],
– sfabrykowane dowody – np.pejcz znaleziony u ojca Marchwickiego, na tyle nieszkodliwy, by nie mógł służyć jako narzędzie zbrodni,
– ofiary ranione w lewą stronę głowy, sugerujące iż morderca jest mańkutem (Marchwicki był praworęczny)
– proces pokazowy: pytania obrońców były tłumione w zarodku (jeden z nich złożył nawe protest), obrońcy nie mogli się nawet zapoznać z aktami sprawy, a sąd dał wiarę zeznaniom Marii Marchwickiej, która bezlitośnie i kłamliwie szkalowała swego męża, licząc na milion złotych nagrody.
– milicja zdjęła odciski palców mordercy – nie zgadzały się one z liniami papilarnymi Marchwickiego !
– brak jednoznacznego przyznania się do winy podejrzanego (manipulowany przez milicję, wymęczony i wygłodzony Marchwicki koniec końców przestaje protestować i godzi się z przypisywanymi mu przestępstwami tylko po to, żeby mieć już”święty spokój”)

 

Zdzisław Marchwicki

Najlepiej obrazuje to fragment jednej z rozpraw:

Ochman (sędzia): „No to ostatnie pytanie: oskarżony się przyznaje czy nie?”
Marchwicki: „No cóż, że się przyznaję czy nie, Najwyższy Sądzie, cóż to jest za różnica”.
Ochman: „Czy oskarżony jest mordercą?”
Marchwicki: „No, z tego, co słyszałem, co się dowiedziałem, no to chyba tak”.

Nieco inaczej prowadzona jest narracja w „Kryptonimie Frankenstein”. Książka jest rzecz jasna również oparta na faktach, jednak w miejscach gdzie akta nie docierają, autor sam dopowiada brakującą część historii. Dzięki temu zabiegowi, tragiczne losy Knychały czyta się jak najprawdziwszy kryminał. Paradoksalnie jednak, większe emocje odczułem w historii Marchwickiego, zbulwersowany sądowymi manipulacjami i targany wątpliwościami co do winy oskarżonego.

Poprawki wniesione przez przeprowadzającego przesłuchanie:
– przydałoby się poznać więcej szczegółów dotyczących Piotra Olszowego – malarza pokojowgo jeżdżącego Syrenką, który mógł być prawdziwym Wampirem (odwiedził nawet komendę milicji przyznając się do winy – wypuszczono go z braku dowodów, później zabił swoje dzieci, żonę i podpalił dom, ginąc śmiercią samobójczą)
– irytuje brak zdecydowania odnośnie nazwiska ostatniej ofiary – która raz jest zwana Jadwigą Kucią, innym razem Kucianką – przydałoby się wyjaśnienie oraz konsekwencja
– niektóre fragmenty powtarzają się w obu książkach (np. wątek kolejnego seryjnego mordercy – Bogdana Arnolda)

Uwagi dodatkowe
Bohaterowie obu książek podczas pobytu w więzieniu spisali swoje wspomnienia w formie pamiętników. W przypadku Marchwickiego istnieje uzasadnione podejrzenie iż w tworzeniu pamiętnika „pomogła” oskarżonemu milicja. Świadczy o tym m.in. użyty w pamiętniku żargon policyjny a także fakt iż pamiętnik został użyty jako dowód przeciwko oskarżonemu. Wiele zdań z pamiętnika było zbyt skomplikowanych i poprawnych, by mógł je samodzielnie ułożyć Marchwicki – człowiek z niepełnym podstawowym wykształceniem. Niestety, pamiętnik nie ukazał się drukiem, nie można go wypożyczyć w bibliotece ani kupić w księgarni.
Co do Knychały – autentyczności jego wspomnień nikt nie kwestionuje. Część z nich została użyta w książce „Pamiętniki wampira” autorstwa dziennikarza Eddy’ego Kozaka. Książeczka jest praktycznie nie do zdobycia, sam poluję na nią od dawna.

Eddy Kozak – „Pamiętniki Wampira”

Podsumowanie:
Zarówno „Wampir z Zagłębia”, jak i „Kryptonim: Frankestein” to świetna lektura. Semczuk posiada rzadki dar rozmiękczania akt, wyroków sądowych, artykułów prasowych – dzięki czemu czytelnik ma je ochotę smakować jak biszkopty, ciamkając przy tym z niedowierzania. Przetworzenie zbioru suchych faktów w barwną opowieść z wartką akcją i wyrazistymi bohaterami to nie lada sztuka – Przemysław Semczuk podołał bez wątpienia.
Polecam każdemu miłosnikowi mrocznych i autentycznych historii, do których i sam się zaliczam.

Posłowie
O Knychale trochę niezręcznie mi pisać – nie dość że żyję w mieście gdzie mordował, to zaledwie kilka bloków ode mnie wciąż mieszka wdowa po Knychale (rzecz jasna, pod innym nazwiskiem).

Co do Marchwickiego, wielka szkoda że większość osób zamieszanych w tę sprawę już nie żyje. Z „głównej ekipy” żyje jeszcze tylko Zdzisław Flak – syn siostry Marchwickiego oraz Józef Klimczak – były kochanek Jana Marchwickiego (Jan był bratem Zdzisława).Obaj zmienili nazwisko i nie chcą wracać do sprawy sprzed kilkudziesięciu lat – co jest w pełni zrozumiałe.

 

 

-wywiad z Przemysławem Semczukiem
http://smakksiazki.pl/prawdy-o-wampirze-z-zaglebia-nie-dowiemy-sie-juz-nigdy-wywiad-z-przemyslawem-semczukiem/

– ciekawy artykuł o wampirze
http://e-reporter.pl/2016/10/29/mialem-wampira-na-widelcu/

– „Seryjni Mordercy” – odc.3 „Frankenstein”
https://www.youtube.com/watch?v=6AEP9Sp2IIw

– film „Jestem mordercą” Macieja Pieprzycy z 1998r.
https://www.youtube.com/watch?v=DA5SPLzck1o

W filmie pojawiają się autentyczne postacie związane ze sprawą, np. Maria Marchwicka czy Henryk Marchwicki.

Skomentuj



ZAPISZ SIĘ

...aby dostawać informację o najnowszych recenzjach. Żadnych spamów.

Statystyki

Archiwa

KSIĄŻKOWE STATYSTYKI ZA ROK 2018

Stan danych: 31.12.2018

Książki polskich autorów

16 na 54 książki to książki autorstwa Polaków.

Książki z oceną 8,0 lub wyższą

20 na 54 książki otrzymało ocenę 8,0 lub wyższą.

Książki liczące min. 500 stron

10 na 54 książki liczy 500 lub więcej stron.

Ilość książek przeczytanych w wakacje (lipiec/sierpień).

5 na 41 książek zostało przeczytanych w trakcie wakacji (lipiec, sierpień).