RICHARD FLANAGAN – Ścieżki północy

 

 

Wydawnictwo Literackie
2015
str. 473
RECENZJA LICZY: 404 słowa

 

Nie wiem czy „arcy” .. – ale dziełem „Ścieżki północy” są bez wątpienia.
Zaczynałem się już trochę niecierpliwić – przeczytałem wszystkie książki Flanagana przetłumaczone na język
polski (poza „Księgą ryb”), a wśród nich dzieła jak nie było, tak nie ma.
Na szczęście dotarłem w końcu do osławionych (nagroda Bookera w 2014 r. – patrz „Linki”) „Ścieżek północy”.

„Ścieżki północy” opowiadają losy Dorrigo Evansa – chirurga, który trafia do niewoli japońskiej i zostaje
zmuszony, wraz z tysiącami innych jeńców, do prac nad budową Kolei Śmierci – japońskiej idee fixe (niestety
prawdziwej) z czasów drugiej wojny światowej.  Jednym z ocalałych był ojciec Richarda Flanagana – Archie Flanagan, którego
wspomnienia były inspiracją podczas pisania. 415 kilometrów, ponad 600 mostów (w tym słynny most na rzece
Kwai), ekstremalne warunki pracy – zachęcam do przejrzenia sekcji „Linki” pod recenzją, by dowiedzieć się
więcej na temat tej tragicznej inicjatywy, ocierającej się o ludobójstwo: kosztem ponad 100 tysięcy istnień
ludzkich, budowę udało się ukończyć w 14 miesięcy. Ponad 100km trasy jest przejezdne do dzisiaj i udostępniane
w celach „turystycznych”.

Kolej śmierci dzisiaj

Ale wróćmy do książki ….
Obozowa rzeczywistość jest tam równie bezlitosna – najsłabsi padają jak muchy, wymęczone ciała jeńców dręczy
głód a wszechobecne choroby zbierają swoje żniwo. Brutalni strażnicy, wycieńczenie, brud, brak lekarstw,
pożywienia… – wyobraźnia czytelnika, napędzana sugestywnymi opisami autora, pracuje na najwyższych obrotach.
Długo nie zapomnę sceny w której „Brudas” Gardiner zostaje nieludzko skatowany przez Warana – budzącego strach
obozowego wartownika…

W takiej to właśnie rzeczywistości próbuje się odnaleźć Dorrigo. Cierpi katusze nie tylko na ciele, ale (może
i przede wszystkim) na duszy – zżera go tęsknota i uczucie do żony jego wuja – Amy – z którą nawiązał romans.
Jedna z finałowych scen, gdy – ćwierć wieku po ich pierwszym spotkaniu – Dorrigo dostrzega przypadkiem Amy w
tłumie przechodniów w Sydney, na długo zapada w pamięć (i serce).

Emocji jest w „Ścieżkach północy” bardzo wiele. Wyraziści bohaterowie, ciekawa i tragiczna historia,
nawiązanie do prawdziwych wydarzeń historycznych, bardzo dobry warsztat językowy.
Pierwsze sto stron może nieco zniechęcać, ale warto przetrzymać – książka wynagrodzi to z nawiązką.

Mocne nerwy, mocne nerwy, mocne nerwy – te trzy atrybuty przydadzą się w smakowaniu „Ścieżek..”.
Zapewniam że warto!

PS. Z ciekawostek: Flanagan bardzo ponoć ceni Wisławę Szymborską.
PS2 – Ciekawostka nr 2 : w każdej książce Flanagana pojawia się stolica Tasmanii – Hobart. Zazwyczaj jako
miejsce przeznaczenia, cel, uosabiający pewne wyobrażenia bohaterów, raj utracony do którego zmierzają.
Nie inaczej jest i w „Ścieżkach północy”.

 

– laureaci nagrody Bookera
https://pl.wikipedia.org/wiki/The_Man_Booker_Prize_for_Fiction
– wywiad z Flanaganem
https://kultura.onet.pl/wywiady-i-artykuly/richard-flanagan-sciezki-polnocy-wywiad-wywiad/znh5967
– wywiad nr 2 z Flanaganem
http://www.dwutygodnik.com/artykul/6391-lepszy-ze-mnie-redaktor-niz-pisarz.html?print=1
– Czym była Kolej Smierci ?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Kolej_Śmierci
https://asiablog.co/2017/06/11/kolej-smierci-w-kanchanaburi/

Skomentuj



ZAPISZ SIĘ

...aby dostawać informację o najnowszych recenzjach. Żadnych spamów.

Statystyki

Archiwa